czwartek, 16 stycznia 2014

Nowe przepisy dla klientów kart zbliżeniowych

Banki zapewniają, że płatności bezstykowe są bezpieczne. Ci klienci, którzy nie do końca w to wierzą, będą mogli zażądać, żeby ich karta takiej funkcji nie posiadała.
Coraz częściej za kawę, kanapkę czy inne drobne zakupy płacimy zbliżeniowo, czyli przykładając (a właściwie zbliżając) kartę do czytnika, bez konieczności przeciągania jej przez terminal. Płatności poniżej 50 zł nie muszą być  zatwierdzane kodem PIN, nie jest też wymagany podpis klienta na wydruku z terminala. Dzięki temu płatność trwa krótko i jest bardzo wygodna zarówno dla klientów, jak i sprzedawców.
Transakcje zbliżeniowe są możliwe dzięki technologii, która wykorzystuje umieszczony w plastiku miniaturowy układ scalony oraz wbudowaną antenę radiową.
Bankowcy i przedstawiciele organizacji płatniczych zapewniają, że system jest bezpieczny.
– W codziennych sytuacjach takich jak przejazd tramwajem, zakupy w centrum handlowym czy kolacja w restauracji złamanie zabezpieczeń kart zbliżeniowych przez ich skopiowanie i dokonanie transakcji skradzionymi danymi nie jest możliwe – zapewnia MasterCard w specjalnym komunikacie.
Najbardziej niebezpiecznie jest wtedy, gdy utracimy kartę z funkcją zbliżeniową. Ktoś, kto ją ukradł lub po prostu znalazł, może w prosty sposób jej użyć. Dlatego aby ograniczyć możliwość przeprowadzenia nieuprawnionych transakcji, banki wprowadzają dodatkowe zabezpieczenia. Każda instytucja ma własne zasady weryfikacji niektórych transakcji zbliżeniowych. Wyznaczane są limity (np. liczba albo wartość transakcji w ciągu dnia), po przekroczeniu których klient jest proszony o podanie PIN przy zwykłej płatności zbliżeniowej na kwotę poniżej 50 zł.
Wszyscy, których tego typu zabezpieczenia nie przekonują, od kwietnia 2014 r. będą mogli zażądać od banku wyłączenia funkcji bezstykowej. Zapewni to wchodząca wtedy w życie rekomendacja Rady ds. Systemu Płatniczego. Jeśli wydanie karty bez tej funkcji nie będzie możliwe, nastąpi całkowite wyłączenie odpowiedzialności użytkownika karty za nieautoryzowane transakcje zbliżeniowe. W pozostałych wypadkach odpowiedzialność klienta będzie ograniczona do równowartości 50 euro (przy standardowych transakcji  jest to 150 euro).
Poza tym zgodnie z rekomendacją banki muszą udzielać szczegółowych informacji na temat funkcjonowania kart zbliżeniowych. Powinny na przykład poinformować (w bankomacie, na infolinii, na stronie internetowej),  w jaki sposób aktywować kartę, jakie są ogólne limity transakcji bez podawania PIN, kiedy klient może się spodziewać konieczności potwierdzenia transakcji bezstykowej kodem PIN,  jakie są podstawowe zasady bezpieczeństwa. Wydawca karty płatniczej z funkcją zbliżeniową powinien także powiadomić klienta o tym, że korzystanie z funkcji zbliżeniowej może spowodować przekroczenie dostępnego salda rachunku.
Paweł 
Widawski, dyrektor Zespołu ds. Systemu 
Płatniczego i Bankowości 
Elektronicznej w ZBP
Przy płaceniu kartą zbliżeniowo zasady bezpieczeństwa są podobne, jak w wypadku kart bez tej technologii. Transakcje zbliżeniowe są przeznaczone do dokonywania drobniejszych płatności. Dlatego gdy klient chce zapłacić wyższą kwotę, może zostać poproszony o podanie kodu PIN. Podobnie jest przy dużej ilości transakcji bezstykowych – możemy być poproszeni o podanie PIN.
W celu zachowania najwyższych standardów bezpieczeństwa każdy wydawca indywidualnie zarządza parametrami systemów. Oznacza to, że każdy bank indywidualnie wyznacza limity ilościowe lub wartościowe, po przekroczeniu których konkretny klient proszony jest o podanie kodu PIN. Równolegle bank stosuje restrykcyjne reguły bezpieczeństwa określone przez organizacje kart płatniczych.
W warunkach codziennego korzystania z kart skopiowanie danych z karty zbliżeniowej i przeprowadzenie transakcji przy wykorzystaniu skradzionych danych nie jest możliwe.
Przybywa kart i terminali
∑ Według szacunkowych danych NBP w końcu trzeciego kwartału 2013 r. na naszym rynku było w obiegu 19,8 mln kart z funkcją zbliżeniową. Oznacza to, że w funkcję tę jest wyposażonych 57 proc.  wszystkich kart płatniczych.
∑ W trzecim kwartale ubiegłego roku, w porównaniu z rokiem poprzednim, wzrost liczby kart zbliżeniowych wyniósł 55 proc.  Można więc przyjąć, że praktycznie każda nowa albo odnawiana karta ma  funkcję zbliżeniową.
∑ Coraz więcej jest miejsc, gdzie możemy płacić bezstykowo. Szacuje się, że na koniec września 2013 r. było ok. 145 tys. terminali przystosowanych do obsługi kart zbliżeniowych. W czerwcu 2013 r. ich liczbę szacowano na 132 tys.
∑ W systemie VISA karty zbliżeniowe to karty z funkcją PayWave, natomiast w systemie MasterCard są to karty PayPass.

źródło: rp.pl

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Renta dożywotnia: spółka Fundusz Hipoteczny Dom stosuje nieuczciwe pratyki



Spółka akcyjna Fundusz Hipoteczny Dom błędnie informowała o zasadach dotyczących wypłacanej renty dożywotniej – uznała Prezes UOKiK i nakazała zmianę praktyki oraz nałożyła karę w wysokości ponad 40 tys. zł. Urząd zakwestionował także ograniczanie seniorom przez spółkę komandytowo - akcyjną Fundusz Hipoteczny DOM prawa do zamieszkania z najbliższymi osobami – przedsiębiorca zobowiązał się do zaniechania stosowania nieuczciwej praktyki

Spółka Akcyjna Fundusz Hipoteczny Dom reklamuje na swojej stronie internetowej produkt zwany rentą hipoteczną. Oferty tego typu kierowane są do osób starszych, które w zamian za przeniesienie prawa własności mieszkania otrzymują świadczenie pieniężne, wypłacane najczęściej co miesiąc, wraz z możliwością dożywotniego pozostania w dotychczas zamieszkałym lokalu (służebność mieszkania).

We wrześniu 2013 roku UOKiK wszczął dwa postępowania. Pierwsze przeciwko spółce akcyjnej Fundusz Hipoteczny Dom, która zajmuje się reklamą renty hipotecznej. Drugie postępowanie wszczęto przeciwko współpracującej z nią spółce komandytowo – akcyjnej Fundusz Hipoteczny Dom, z którą seniorzy zawierają umowy renty hipotecznej. Pierwsze postępowanie wykazało, że na stronie internetowej spółki akcyjnej Fundusz Hipoteczny Dom, funduszhipoteczny.pl (w zakładce Pytania i odpowiedzi), znalazła się m.in. sugestia, że niezależnie od wypłacanej konsumentowi renty nowy właściciel mieszkania będzie regulował także czynsz za przejmowaną nieruchomość. W rezultacie senior mógł skorzystać z oferty przekonany, że oprócz wypłacanej mu renty hipotecznej, z osobnych środków będzie opłacany czynsz. W rzeczywistości czynsz nie stanowi osobnego świadczenia a jest on opłacany z przyznanej seniorowi renty hipotecznej, co ostatecznie zmniejsza kwotę bezpośrednio wypłacaną klientom. Zdaniem Urzędu, spółka akcyjna Fundusz Hipoteczny Dom wprowadzała konsumentów w błąd przedstawiając warunki umowy jako bardziej atrakcyjne niż w rzeczywistości.





Wprowadzanie w błąd jest uznawane za niezgodą z prawem nieuczciwą praktykę rynkową. Seniorzy, do których spółka adresuje swoją ofertę, są szczególnie narażeni na takie praktyki ponieważ charakteryzują się zwykle dużą podatnością na perswazję i często nie są dobrze poinformowani o przysługujących im prawach, co potwierdzają zlecone przez UOKiK badania opinii.

Prezes UOKiK nakazała spółce akcyjnej Fundusz Hipoteczny Dom zaniechanie stosowania kwestionowanych praktyk oraz nałożyła karę pieniężną w wysokości 43 464 zł. Decyzja nie jest prawomocna, przedsiębiorca może odwołać się do sądu.





W wyniku kolejnego postępowania ustalono, że we wzorcach umownych spółki komandytowo - akcyjnej Fundusz Hipoteczny Dom, znalazło się niezgodne z prawem postanowienie. Spółka ta zastrzegała, że gdy jej klient chce aby ktoś u niego zamieszkał, w każdym przypadku musi uzyskać pisemną zgodę przedsiębiorcy. Tymczasem zgodnie z prawem klient spółki komandytowo - akcyjnej Fundusz Hipoteczny Dom, jako osoba mająca służebność mieszkania nie potrzebuje niczyjej zgody na wprowadzenie się małżonka, małoletniego dziecka oraz innej osoby, którą utrzymuje albo jest mu potrzebna przy prowadzeniu gospodarstwa domowego.

Spółka komandytowo – akcyjna Fundusz Hipoteczny Dom zobowiązała się do zaniechania stosowania niedozwolonej praktyki, poprzez zawieranie nowych umów, które w swojej treści nie będą zawierać zakwestionowanego postanowienia i przedstawienie propozycji aneksowania umów dotychczasowym klientom.





W roku 2013 UOKiK przygotował raport na temat praktyk przedsiębiorców oferujących tzw. rentę dożywotnią. O prawach konsumentów zainteresowanych zawarciem umowy świadczeń dożywotnich można poczytać w specjalnym poradniku. Jednocześnie przypominamy, że bezpłatną pomoc w dochodzeniu swoich prawmożna uzyskać u powiatowych lub miejskich rzeczników konsumentów lub pod numerem telefonu 800 007 707 czynnym od poniedziałku do piątku, w godz. 9.00-17.00. Porady udzielane są także w oddziałach Federacji Konsumentów. Z bezpłatnej pomocy ekspertów można skorzystać też wysyłając pytania na adres porady@dlakonsumentow.pl, który obsługuje Stowarzyszenie Konsumentów Polskich.

Źródło: UOKiK

Night club nie może zachęcać do zdrady

akłanianie do zdrady w reklamie radiowej klubu nocnego jest nieetyczne – tak uznał Zespół Orzekający Komisji Etyki Reklamy.
Zespół Orzekający rozpoznał skargę (sygn. akt K/57/13) konsumentki skierowaną przeciwko Night Club Libido. We wniosku skarżąca zwróciła uwagę na reklamę radiową klubu nocnego, która jej zdaniem jest seksistowska i namawia mężczyzn do zdrady opisując audycję jako niesmaczna i obłudną.
Podczas posiedzenia Zespołu Orzekającego skargę poparł arbiter-referent wnosząc tym samym o uznanie reklamy za sprzeczna z dobrymi obyczajami (co stanowi naruszenie art. 2 ust. 1 kodeksu Etyki Reklamy) oraz reklama nie była prowadzona w poczuciu odpowiedzialności społecznej i zgodnie z zasadami uczciwej konkurencji.
Ponadto arbiter-referent wniósł o uznanie reklamy za niezgodną z art. 4 Kodeksu Etyki Reklamy. Powołany przepis stanowi: „reklamy nie mogą zawierać elementów, które zawierają treści dyskryminujące, w szczególności ze względu na rasę, przekonania religijne, płeć lub narodowość.".
W odpowiedzi skarżony wystosował pismo, w którym kierownictwo Night Klubu LIBIDO poinformowało, że nie zgadza się z zarzutami zawartymi w skardze.
Według Skarżonego emitowana w radio PLANETA FM reklama nie zawierała żadnych obraźliwych czy nieprzyzwoitych wyrażeń, które nakłaniałyby do czynów niemoralnych i nieetycznych.
Ponadto wyjaśnił, że prowadzi Klub Nocny, więc reklamując dobrą zabawę z nastawieniem na wieczory kawalerskie, co nie powinno wzbudzać negatywnych emocji.
Skarżony dodał, że stacja radiowa, w której przedstawiono reklamę także nie miała wątpliwości co do jej etyki. Dodał, że zaskarżona reklama nie pojawia się na antenie wspomnianego radia już od maja 2013 roku.
Zespół Orzekający podzielił zarzuty stawiane przeciwko Night Club Libido i postanowił uznać, że reklama narusza normy Kodeksu Etyki Reklamy(Uchwała Nr ZO 99/13 z dnia 8 sierpnia 2013 r. ZO 99/13 w sprawie sygn. Akt: K/57/13).
Uznał, że reklama nie była prowadzona w poczuciu odpowiedzialności społecznej oraz zgodnie z dobrymi obyczajami, co stanowi naruszenie wynikające z art. 2 ust. 1 Kodeksu Etyki Reklamy.
Zgodnie z opinią Zespołu Orzekającego reklama klubu Libido trywializuje relacje międzyludzkie i deprecjonuje utrwalone wzorce społeczne, do jakich należy instytucja małżeństwa. Zatem nie mieści się w ramach przyjętych norm etycznych i przekracza dopuszczalne granice obyczajowości.
Jednak Zespół Orzekający w reklamie nie dopatrzył elementów, które zawierają treści dyskryminujące. Wobec tego zarzut naruszenia art. 4 Kodeksu Etyki Reklamy oddalił.
Stronom przysługuje prawo do odwołania się od uchwały Zespołu Orzekającego w terminie 10 dni od daty doręczenia uchwały. Podstawę odwołania mogą stanowić wyłącznie nowe fakty i dowody, nieznane zainteresowanej stronie w dacie podjęcia przez Zespół Orzekający uchwały.

źródło
rp.pl

sobota, 14 grudnia 2013

Sprawa Mackiewicza



Wydanie zbioru tekstów Józefa Mackiewicza o zbrodni katyńskiej nie narusza prawa. Sąd Apelacyjny w Warszawie prawomocnie oddalił pozew właścicielki autorskich praw majątkowych do jego książek, która kwestionowała publikację z 1997 r. pt. "Katyń - zbrodnia bez sądu i kary".

Piątkowy wyrok oznacza zniesienie zakazu rozpowszechniania książki, wydanego w 1998 r. przez sąd na wniosek powódki Niny Karsov-Szechter, właścicielki londyńskiego wydawnictwa "Kontra".

Pozwała ona prof. Jacka Trznadla, który opracował teksty Mackiewicza, córkę pisarza Halinę, wydawcę książki i Polską Fundację Katyńską. Żądała od nich po 20 tys. zł odszkodowania oraz przeprosin za wydanie publikacji bez jej zgody. Pozwani wnosili o oddalenie pozwu, powołując się m.in. na fakt, że powódka wcześniej nie wydała tej książki (uczyniła to dopiero w 2009 r.).

Proces o książkę był zawieszony do czasu zakończenia trwającego od 1994 r. sporu sądowego o prawa autorskie po Mackiewiczu. Po jego śmierci w Niemczech w 1985 r., odziedziczyła je towarzyszka życia Barbara Toporska, która z kolei zapisała je Karsov-Szechter. W 2008 r. warszawski sąd orzekł prawomocnie, że prawa autorskie przysługują Karsov-Szechter. Sąd oddalił wtedy apelację córki pisarza Haliny, która twierdziła, że w niezachowanym liście z 1982 r. pisarz uczynił ją dyspozytorką praw autorskich na polskie wydania w oficynach podziemnych.

W 2012 r. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że skoro książka o Katyniu nigdy nie była za życia autora wydana po polsku, to zgodnie z prawem autorskim, córka Mackiewicza - jako jego najbliższa żyjąca krewna - miała prawo zdecydować o jej wydaniu. "Skoro córce przysługują tu osobiste prawa autorskie, brak jest podstaw do stwierdzenia naruszenia praw powódki" - uzasadniła sędzia Anna Błażejczyk.

Według SO wydanie tej książki w Polsce było zasadne, bo autor opisał to, co widział w Katyniu w 1943 r. SO uznał, że powódka nie wykazała, by publikacja przyniosła jej szkodę, a sama jej nie wydawała. SO podkreślił, że zyski z książki miały pójść na budowę cmentarzy katyńskich.

Powódka złożyła apelację. Jej pełnomocnik mec. Andrzej Lagut wiele razy mówił, że jego mocodawczyni jest jedyną właścicielką praw do twórczości Mackiewicza, a prawomocny wyrok co do praw spadkowych przesądza i tę sprawę.

SA oddalił wprawdzie apelację, ale uznał, że część ustaleń i ocen prawnych SO była wadliwa. Według SA nie da się np. wykazać, że w liście z 1982 r. doszło do przeniesienia autorskich praw majątkowych na córkę - według SA było to tylko pełnomocnictwo do wydawania książek w Polsce.

Zarazem SA podkreślił, że prawa osobiste po śmierci autora nie przenoszą się na kogokolwiek, ale tylko córce pisarza przysługuje "prawo do ich ochrony". SA potwierdził także, że autorskie prawa majątkowe przysługują powódce.

W uzasadnieniu sędzia SA Ewa Stefańska dodała zarazem, że można byłoby uwzględnić pozew, gdyby jego roszczenia były inaczej sformułowane, ale sąd "nie może wychodzić poza żądanie pozwu". Sędzia przytoczyła np., że powódka żądała przeprosin m.in. za naruszenie praw osobistych (a nie majątkowych) oraz zadośćuczynienia od pozwanych (w takiej sprawie można żądać tylko odszkodowania).

Mec. Lagut powiedział PAP, że o ewentualnej kasacji do Sądu Najwyższego zdecyduje sama powódka.

Jeszcze w 1998 r. na wniosek Karsov-Szechter sąd zakazał rozpowszechniania książki - do prawomocnego wyroku w tym procesie. Jak powiedziała dziennikarzowi PAP mec. Ewa Szelchauz, pełnomocnik dwóch pozwanych, książka została w ten sposób "zwolniona".

Mackiewicz brał udział w wojnie z bolszewikami w 1920 r. Potem jako reporter piętnował zacieranie w imię polskiej racji stanu kulturowego bogactwa Kresów Wschodnich. Podczas okupacji publikował w gazecie wydawanej przez Niemców. Wojskowy Sąd Specjalny Armii Krajowej w 1943 r. skazał go na karę śmierci - wyroku nie wykonano. W 1943 r. za zgodą Niemców i za wiedzą AK uczestniczył w ekshumacji grobów w Katyniu, co opisał, przyczyniając się do rozpowszechnienia prawdy o zbrodni.

Od 1945 r. był na emigracji. Napisał m.in. głośne powieści: "Droga donikąd" opisującą Wileńszczyznę pod okupacją sowiecką, "Nie trzeba głośno mówić" - gdzie zarzucał AK współpracę z ZSRR, "Kontra" - o tragedii Kozaków walczących przeciw ZSRR w II wojnie światowej. Niektórzy uważają go za jednego z największych polskich prozaików XX wieku; inni za zdrajcę i kolaboranta.

źródło
rp.pl

piątek, 23 sierpnia 2013

Wypadek w tramwaju lub w autobusie

Co zrobić, jeśli podczas jazdy miejską komunikacją zranimy się lub na przykład złamiemy rękę?


Pasażerowie w wyniku nagłego hamowania upadają i doznają złamania kończyny lub doznają wstrząsu mózgu. Uszczerbek na zdrowiu trwa od 7 dni albo powyżej. 

W przypadku doznania urazu należy zadzwonić na numer 112 do Centrum Powiadamiania Ratunkowego


Centrum Powiadamiania Ratunkowego (CPR) – działa w systemie ratownictwa medycznego i krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego. Głównym zadaniem CPR jest przyjmowanie (numery telefonów 999, 998 i 112), analizowanie i wysyłanie przez dyspozytorów w miejsca zagrożeń odpowiednich służb. W CPR najczęściej działają razem służby dyspozytorskie straży pożarnej i pogotowia ratunkowego.

Następnie należy udokumentować historię choroby.

Firmy transportowe tłumaczą, że kierowcy, czasem są zmuszeni są do nagłego hamowania nie robią tego przecież celowo. Kierowcy hamują podczas jazdy z konieczności - zaznacza. - Jest to spowodowane innymi pojazdami na drodze czy pieszymi, którzy często wchodzą na jezdnię. Jednak bez względu na to, czy kierowca gwałtownie zahamował z powodu samochodu zajeżdżającego mu drogę czy braku odpowiednich umiejętności - ważne jest to, co przysługuje pasażerowi, jeśli w wyniku takiego hamowania upadając złamie sobie na przykład rękę.  Niezależnie od tego  co jakiś czas organizują akcje przypominające pasażerom o tym, że powinni zachować ostrożność w czasie jazdy autobusami i tramwajami.

Na wniosek poszkodowanych sprawę bada Wydział Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji 

i to właśnie oni prowadzą postępowanie, które ostatecznie wykazuje, czy roszczenie poszkodowanego pasażera jest zasadne. 

Pojazdy są wyposażone w kamery zewnętrzne i wszystkie zdarzenia, które mają miejsce, są monitorowane, można sprawdzić odczyt z monitoringu. 

Firmy są ubezpieczone na wypadek zdarzenia, w którym poszkodowany obwinia kierowcę o spowodowanie uszczerbku na zdrowiu. Sprawą zajmuje się wtedy ubezpieczyciel, stosując różne kombinacje mające na celu obronę interesów firmy transportowej np. kierowca zostaje nagle wysłany na zwolnienie lekarskie.

W jakiej wysokości możemy domagać się odszkodowania

Co do zasady są to kwoty od 10 tysięcy do 300 tysięcy złotych

W jakiej wysokości możemy domagać się zadośćuczynienia


Są to kwoty zbliżone do kwot odszkodowania.

MediaMarket wprowadził zasady korzystne dla klienta

W Media Market w przypadku wadliwości towaru w terminie 14 dni od zakupu można wymienić sprzęt na nowy albo otrzymać zwrot pieniędzy.


Jest to rozwiązanie które ma sprzyjać rozwojowi sprzedaży zwłaszcza w czasach gdzie znaczna sprzedaż AGD i RTV jest realizowana przez internet, gdzie z mocy prawa konsument ma 10 dni na ewentualny zwrot towaru od dnia zakupu bez podawania przyczyn. Zgodnie z ustawa  z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny zgodnie z art. 2  konsument, który zawarł umowę poza lokalem przedsiębiorstwa, może od niej odstąpić bez podania przyczyn, składając stosowne oświadczenie na piśmie w terminie dziesięciu dni od zawarcia umowy. Do zachowania tego terminu wystarczy wysłanie oświadczenia przed jego upływem.


Wyjątki

Przepisów o umowach zawieranych z konsumentami poza lokalem przedsiębiorstwa nie stosuje się do umów:

1) o charakterze ciągłym lub okresowym, zawieranych na podstawie oferty sprzedaży lub przez odwołanie się do ogłoszeń, reklam, cenników i innych informacji skierowanych do ogółu albo do poszczególnych osób, jeżeli konsument mógł uprzednio zapoznać się z treścią otrzymanej oferty lub infor-macji pod nieobecność drugiej strony umowy, a zarazem w tej ofercie lub informacji, jak i w umowie zastrzeżono prawo konsumenta do odstąpienia od umowy w terminie dziesięciu dni od dnia jej zawarcia;

2) sprzedaży artykułów spożywczych dostarczanych okresowo przez sprze-dawcę do miejsca zamieszkania konsumenta;

3) powszechnie zawieranych w drobnych bieżących sprawach życia codzien-nego, o wartości przedmiotu umowy do równowartości 10 euro;

4) o prace budowlane;

5) dotyczących nieruchomości, z wyłączeniem usług remontowych;

6) ubezpieczenia, w tym o członkostwo w otwartych funduszach emerytalnych, oraz reasekuracji;

7) dotyczących papierów wartościowych oraz jednostek uczestnictwa w funduszach powierniczych i inwestycyjnych (usługi inwestycyjne).

Jeżeli strony nie umówiły się inaczej, prawo odstąpienia od umowy zawartej na odległość nie przysługuje konsumentowi w wypadkach:

1) świadczenia usług rozpoczętego, za zgodą konsumenta, przed upływem terminu, o którym mowa w art. 7 ust. 1;

2) dotyczących nagrań audialnych i wizualnych oraz zapisanych na informatycznych nośnikach danych po usunięciu przez konsumenta ich oryginalnego opakowania;

3) umów dotyczących świadczeń, za które cena lub wynagrodzenie zależy wyłącznie od ruchu cen na rynku finansowym;

4) świadczeń o właściwościach określonych przez konsumenta w złożonym przez niego zamówieniu lub ściśle związanych z jego osobą;

5) świadczeń, które z uwagi na ich charakter nie mogą zostać zwrócone lub których przedmiot ulega szybkiemu zepsuciu;

6) dostarczania prasy;

7) usług w zakresie gier hazardowych.