Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Media. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 stycznia 2014

Streaming TV: Piraci podbierają abonentów telewizjom

Procederem zarządza z Cypru Polak, który już raz był oskarżony o łamanie prawautorskich. Nawet 10 mln zł miesięcznie tracą nadawcy telewizyjni na skutek działania największej pirackiej strony udostępniającej na żywo kodowane kanały filmowe i sportowe.


W Polsce na jedną osobę, która wykupiła dostęp do płatnych kanałów telewizyjnych, przypada nawet pięć, które oglądają te same treści z nielegalnych źródeł – wynika z szacunków Stowarzyszenia Dystrybutorów Programów Telewizyjnych „Sygnał”. 2,5 mln internautów płaci za dostęp do filmów i sportu w serwisach, które nie mają praw do ich dystrybucji. Największy piracki serwis Weeb.tv ma 100 tys. stałych użytkowników, a odwiedza go prawie 1,8 mln osób miesięcznie. Płacąc 20 zł, mają dostęp do wszystkich kanałów, za które korzystając z legalnych źródeł, zapłaciliby co najmniej pięć razy więcej. Łatwo obliczyć, że straty operatorów z tytułu działalności tylko tego jednego serwisu sięgają nawet 10 mln zł miesięcznie. – To jest bardzo duży problem. Mamy do czynienia z kradzieżą na masową skalę. Taki serwis nie płaci ani twórcom, ani producentom, ani dystrybutorom treści – mówi Jarosław Mojsiejuk, prezes stowarzyszenia „Sygnał” oraz dyrektor ds. bezpieczeństwa w Cyfrowym Polsacie. Dodaje, że kradzione są przede wszystkim transmisje sportowe i filmy.

Jak działa taki serwis? Piraci w sposób ciągły nadają przez internet ponad 100 kanałów. Wśród nich znajdują się wszystkie mutacje HBO, Canal+, 10 kanałów TVP, 6 Discovery, AXN i wiele innych. Programy można oglądać nawet w jakości HD w czasie rzeczywistym, czyli tak jakbyśmy wykupili abonament NC+ czy Cyfrowego Polsatu. Wystarczy komputer i przeglądarka internetowa. – Kiedyś było to bardziej skomplikowane. Teraz wystarczy zwykły dostęp do internetu. Za treści płaci się SMS-ami i przelewami. Część serwisów po prostu żyje z reklam – tłumaczy Mojsiejuk. Piracki sygnał jest rozpowszechniany przez legalnie działające firmy internetowe znajdujące się w Amsterdamie, Londynie, Paryżu czy Waszyngtonie. Można zatem ustalić, skąd pochodzi źródło streamingu, ale nie można go zablokować. Całym procederem zarządza spółka Minalena Limited zarejestrowana na Cyprze. Jej właścicielem jest Polak, który już raz był oskarżony o łamanie praw autorskich. Teraz nadawcy ponownie zawiadomili organy ścigania. – Ta sprawa to jest skandal. Prokuratura umorzyła śledztwo z powodu niewykrycia sprawcy, ale zaskarżyliśmy to postanowienie. Inna prokuratura prowadzi postępowanie z zawiadomienia Canal+, ale tu z kolei organy ścigania nie potrafią ustalić, gdzie mieszka właściciel serwisu – mówi Mojsiejuk. Dodaje, że nadawcy zamierzają pomóc prokuraturze uzyskać dane o właścicielach strony. – Serwis ma swój fan page na Facebooku, reklamy na jego stronach sprzedaje firma AdTaily, a płatności SMS-owe obsługuje Centrum Technologii Mobilnych Mobiltek. Ponadto piraci sprzedają kody dostępu do serwisu przez konta na Allegro – wyjaśnia Mojsiejuk.

Jeszcze przed świętami próbowaliśmy się skontaktować z właścicielem spółki Minalena Limited, wysyłając e-mail na adres wskazany w serwisie Weeb.tv. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Legalni nadawcy i dystrybutorzy treści inwestują w technologie, które mogą pomóc w walce z piractwem. Wprowadzają do sieci treści przez platformy, które mają lepsze zabezpieczenia niż zwykła telewizja. Cyfrowy Polsat udostępnia filmy i seriale przez serwis Ipla, a UPC zapowiada w 2014 r. uruchomienie podobnej platformy pod nazwą Horizon. Możliwość sprzedawania treści w sieci analizuje też NC+.

źródła
gazetapeawna.pl

Wojna w TVP: Dojdzie do outsourcingu pracowników? Związkowcy wznowili przygotowania do strajku



Do 17 stycznia firmy chcące przejąć pracowników Telewizji Polskiej mogą składać swoje oferty. Przedsiębiorstwo, które wygra przetarg, przejmie zatrudnionych obecnie w TVP dziennikarzy, montażystów, charakteryzatorów i grafików. To już drugie podejście do procesu outsourcingu. Sprzeciwiający się tej koncepcji związkowcy wznowili przygotowania do strajku.




Mamy nadzieję, że przetarg się nie odbędzie, ale to nie znaczy, że firma nie przekaże pracowników, gdyż w trzecim podejściu wskazana firma będzie mogła przejąć pracowników bez konieczności przeprowadzania przetargu – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Barbara Markowska-Wójcik, przewodnicząca Zarządu Organizacji Zakładowej w TVP Związku Zawodowego Pracowników Twórczych i Technicznych Mediów Polskich WIZJA. – Jeśli tak się stanie, to uważam, że to jest pole do działania dla CBA.




Związkowcy obawiają się, że zewnętrzny pracodawca rozwiąże umowy z pracownikami, a programy powierzane będą zewnętrznym producentom i osobom bez doświadczenia.

– Oznacza to, że firma będzie tym pracownikom przez określony czas płaciła podstawową pensję, która jest dziś poniżej najniższego wynagrodzenia, a po zakończeniu tego okresu pracownicy pójdą na zieloną trawkę – mówi Markowska-Wójcik. – Czyli jednym słowem, TVP pozbywa się twórców, którzy przez całe lata tworzyli wizerunek tej firmy, są wykształceni, wyspecjalizowani, a będzie mogła zatrudniać kogo zechce – dodaje.

Wcześniej planowany strajk protestacyjny przeciw outsourcingowi został zawieszony 8 listopada, gdy minął termin przetargu, a jedyna pozostała w procedurze spółka Gi Group Sp. z o.o. zrezygnowała ze złożenia oferty. Pozostali oferenci wycofali się wcześniej. Związek zawodowy zagroził wznowieniem strajku już 18 listopada, gdy stwierdził brak woli zarządu TVP do kontynuowania rozmów. Ostatecznie, jak mówią związkowcy, zaniechanie dialogu społecznego, niezrealizowanie postulatów związkowców i kontynuacja procesu outsourcingu doprowadziły do podjęcia decyzji o wznowieniu przygotowań do strajku.




– Przygotowujemy się do przeprowadzenia strajku na terenie Telewizji Polskiej – mówi Markowska-Wójcik. – Taka sytuacja nie zdarzyła się jeszcze w mojej 32-letniej pracy na rzecz firmy, jednak skoro nie ma możliwości porozumienia, takie rozwiązanie jest konieczne.

Nie chce na razie zdradzać, w jakiej formie planowany jest strajk. Zapewnia, że mimo przygotowań do strajku związkowcy są gotowi na powrót do rozmów z zarządem w każdym momencie.

– Jeszcze raz proszę prezesa Brauna i zarząd, aby usiedli z nami do rozmów – mówi. – Wyrzucenie takiej masy ludzi nikomu nie przyniesie korzyści. Przecież mamy pootwieranych wiele kanałów i pieniądze, gdyż spółka przynosi zyski. Czy zarząd nie zdaje sobie sprawy, że za chwilę będą to kolejne osoby, które zostaną bez pracy? Czy nie interesuje to rządu i premiera Tuska, który mówił o likwidacji umów śmieciowych? – mówi.

W połowie listopada zakładowy związek Wizja przekształcił się w organizację ogólnopolską, która ma zrzeszać pracowników wszystkich mediów. Związek działający w TVP jest od tej pory jej organizacją zakładową.
żródło
gazetaprawna.pl